And so you code!
Piotr Bujok, 21 marca 2011, 19:35
Od kliknięcia, do kliknięcia, przy wyszukiwaniu czegoś z pomocą wujka Googla. Natrafiłem na link to Youtube – aż się wzruszyłem.
Piotr Bujok, 21 marca 2011, 19:35
Od kliknięcia, do kliknięcia, przy wyszukiwaniu czegoś z pomocą wujka Googla. Natrafiłem na link to Youtube – aż się wzruszyłem.
Piotr Bujok, 9 czerwca 2010, 20:39
Kampania prezydencka toczy się na wielu „frontach”. Sztaby wyborcze prezentują sylwetki swoich kandydatów na wiele sposobów. Obserwujemy liczne plakaty rozklejone na ulicach – co 15 metrów dowiadujemy się, kto jest najlepszym kandydatem. Spoty wyborcze w telewizji, w radiu. Wymieniać można by bez końca, ale idąc tym tropem docieramy w końcu do kwestii promocji w Internecie.

Nie będę się w tej notce odnosił do swoich poglądów politycznych (no może troszkę), bo nie w tym rzecz. Kampania przybiera kilka twarzy, ale mnie interesuje to, jaką wagę politycy przywiązują do jakości swojej witryny. Pokrótce: skomentuję strony przygotowane przez komitety wyborcze.
Zacznę od tego, że jestem bardzo rozczarowany. Liczyłem, że choć w jednym z kodów źródłowych zobaczę: DOCTYPE html. Tak jednak się nie stało i wychodzi na to, że każda ze stron została stworzony z wykorzystaniem XHTML – szkoda bo liczyłem, iż w kampanii zagości HTML5 . Smutkiem, również, napawa mnie brak zgodności ze standardem W3C którejkolwiek z witryn.
Piotr Bujok, 23 marca 2010, 18:28
Duża popularność serwisów, jak YouTube, Demotywatory, czy Bash, jest faktem, którego zanegowanie nie jest możliwe. Pozostaje zastanowić się, jaki wpływ mają one na nasze życie.

Jako, że jestem w maturalnej klasie ( został mi jeszcze miesiąc ), spędzam dużo czasu pośród rówieśników. Zaobserwowałem sposoby zachowania się, powiązane z powszechnie znanymi, serwisami internetowymi. Po wyciągnięciu wniosków, poważnie zastanawiam się nad tym, jaki wpływ na życie, czy poczucie humoru i tematy rozmów mają wspomniane witryny.
Pewne refleksje, naszyły mnie, kiedy modne było jestem hardcorem. Kilka dni temu usłyszałem, jak kolega często powtarza słowa: ale urwał. Pierwsze co mi się nasunęło – oczywiści – wpisałem w wyszukiwarce, na YouTube. Nagle wszystko stało się jasne.
Piotr Bujok, 13 marca 2010, 17:36
Albert Camus to autor, który nie powinien być dla nikogo obcy. Napisał on znaną powszechnie powieść pt. „Dżuma”, w której porusza, mogłoby się wydawać, najbardziej oczywiste problemy. Gdzie można je jednak dostrzec?

Odpowiedź na pytanie zadane w tytule jest negatywna. Francuz nie mógł mówić wprost o internecie, jednak „Dżuma” mówi o problemach, które dotyczą życia człowieka.
Sieć jest wszędzie (lubię podkreślać ten fakt). W domu, w szkołach, urzędach, bankach, a nawet na ulicach. Co rusz to możemy spotkać się z Hotspotami. Kafejki internetowe stają się zbędne, ale ciągle jeszcze można je napotkać. Każdy, jeśli tylko potrzebuje, ma dostęp do nieograniczonego źródła informacji. Wszystko to jest oczywiście niewyrażalnie wielkim dobrodziejstwem. Ma jednak swoje ciemne strony.
Camus wykorzystał tytułową chorobę dla przedstawienia kataklizmu, bezsilności człowieka, jego postaw i ludzkiej natury. Na kartach książki czytamy o zakażonych pałeczkami dżumy, jak i o tych, których charakter został dotknięty przez plagę.